wtorek, 23 maja 2017

   Indii nie da się opisać w kilku zdaniach a co dopiero Tantrę w Indiach ułożona przez takich ludzi  jak Mario i Gaja i ten ich cały  niesamowity zespół asystentów , którzy jak dobre duchy czuwają nad wszystkim i wyszeptują do siebie te swoje uwagi i pomysły a potem wprowadzają je szybciutko w  w życie tak że zanim człowiek się obejrzy a tu nagle znajduje się w całkowicie nowo wykreowanej rzeczywistości. Stworzonej właśnie przez te niezwykłe istoty które emanują ogromnym polem miłości i natychmiast reagują na wszystko co ich i nas  otacza z wielką uwagą i zaangażowaniem. 
    Indie mają inne światło, inny zapach , inny dźwięk inną temperaturę inną wilgotność powietrza, inną gęstość , inną wibrację tam słuchajcie naprawdę  wszystko jest inne , boże tam ludzie maja inny kolor skóry inną strukturę włosów i paznokci..! jak ja zobaczyłam jeszcze  że tam owoce wyrastają bezpośrednio z pni drzew to nagle  zaczynam zastanawiać się czy to czasami  nie został przeniesiony jeden fragment innej planety i dołączony do ziemi jako całość  w ramach eksperymentów Wielkiego  Ducha (moja fantazja:) /wizja) . Wraz z tymi wszystkimi ludźmi, rodziną i dziećmi wpakowaliśmy się do Hinduskiego autobusu pełnego obrazków , malowideł ich bóstw i bożków sztucznych ozdób i wiecznie gadającego klaksonu bo klakson w Indiach to podstawa komunikacji i będzie nam on towarzyszył podczas każdej podróży z pewną swoistą regularnością jak święte odliczanie płynących kilometrów. Czasami zastanawiam się czy większość  podróżników padła ze zmęczenia od razu czy straciła przytomność bo nie mogła wytrzymać ekstremalnej jazdy hinduskich kierowców:) którzy     rzadko kiedy ulegają  wypadkom a swoje pojazdy prowadzą z kunsztem wirtuoza. Celem naszym była góra stworzona z prastarych głazów monolitów podobno stworzonych przez wulkan (oczywiście ja mam inną wizjo-teorię ale o tym może kiedy indziej opowiem).o słodkiej nazwie Miodowa Plaża-Honey Beatch .Zycia

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz