sobota, 19 sierpnia 2017
Życie
Zastanawiam się ...zastanawiam się a potem pozwalam palcom skakać po klawiaturze by uwolnić strumień energii by go nie zatrzymywać żeby nie spowodować zastojów energetycznych a tym samym nie sprowadzić na siebie choroby. Wolę by proces przebiegł bezboleśnie więc działam.. płynę ze strumieniem życia unoszę się wiruję jak liść rzucony przez wiatr i ufam temu wiatrowi że on rzucił mnie dokładnie tam gdzie powinnam być , zaistnieć w wielkiej przyrodzie której jestem częścią.. A przecież zanim stałam się liściem byłam drzewem.. owocowałam , oddychałam i karmiłam się tym wszystkim co potrzebują drzewa do przeZycia.. cukrami, martwymi szczątkami ,czułam wodę przepływającą wewnątrz mnie .. byłam wodą . Jestem wodą . Jestem źródłem jestem wodą słodka i wodą słoną jestem łzami boga które leczą i wodą słodką która karmi istnienia.. jestem też powietrzem jestem wiatrem .. jestem w każdej żywej istocie , jestem pierwszym i ostatnim tchnieniem.. . Jestem dobrem jestem złem jestem doświadczeniem swojej własnej istoty jestem energią. jestem myślą jestem świadomością . jestem Wszystkim jestem Nic . Jestem swoją własną projekcją. sumą cząsteczek kwantowych które nie...istnieją wyświetlone na matrycy w oku Boga - Matki stworzenia .Ja jestem.
Samospalanie.
Tyle przeżyć tyle doznań tyle podróży tak wiele planów do zrealizowania, tylu ludzi na mojej drodze tyle do zrobienia , że nie wiem od czego mam zacząć i za co się najpierw zabrać, Kręcę się wiruję więc względem swojej własnej osi ..ale wysyłam tym samym energię , wielką energię Mocy kobiety która kumulowana w moich komórkach udostępnia informację światu .
Kreuje się rzeczywistość z tej energii .
Samokreacja.
Uwięziona jestem w tym ciele ze spuchniętą nogą. Zastanawiam się przyczyny zwichnięcia i nagłego uziemienia . Ląduję z samego rana w pięknych okolicznościach przyrody z nosem przy ziemi i widzę niedopałek wczorajszego cygara i babkę pospolitą wyrastającą z framugi wielkiego okna Domu Ludwiki . Przeszywający ból uświadamia mi tu i teraz .
Lewa noga- Matka jej ból biorę na siebie jej rozpacz codziennego zmagania się z własnym ciałem i to wtedy kiedy zaczynam mieć chęć i nabieram rozpędu i zaczynam działać, robić powoli acz systematycznie tworzę miejsce kreacji obrazów które nie powstały ze względu na mój uraz .
Znowu jestem raczkującym dzieckiem na kolanach przemierzam przestrzeń uświadamiając sobie moją kruchość istnienia i sekund dzielących mnie od skoku pomiędzy wymiarami i tego jak wszystko ulega nagłej zmianie, przechodzę proces samospalenia Feniksa . zbyt dużo skumulowanej nieoddanej światu energii spala mnie , spalam się w niezrealizowaniu i oczekiwaniu na wielki wybuch czegoś co ma nastąpić. Krzyczę i ryczę wewnątrz siebie próbuję porozumieć się z własną duszą która czuję chce się ujawnić wydostać i coś ważnego mi powiedzieć zakomunikować a ja tego nie mam trzymać w sobie.... mam to przekazać światu PODZIELIĆ SIĘ i nie martwić się tym czy ktoś mnie wysłucha bo już wiem że to co ma być przekazane i tak trafi do tych co czekają na to by to usłyszeć . Po prostu muszę to z siebie wypluć. wypluć z siebie tak jak to robią sowy albo koty takie powikłane coś. Z tym że to moje wyplucie to ma być coś pięknego ale co ? sama nie wiem ciągle czegoś szukam w Internecie na oślep sama nie wiem czego jakiejś informacji która poprowadzi mnie dalej. Ten mój niepokój przeprowadził mnie już przez wielkie labirynty wiedzy. Oświeceń było bardzo wiele .. I myślałam , że już wiem , że wszystko jasne .. ale zapominam z czasem o co tak naprawdę chodziło w natłoku informacji i robię pętlę i wracam. Labirynt nie ma końca . Jest ogromny .. ma wiele drzwi za każdymi drzwiami jest tyle fascynujących rzeczy są to pułapki mojego czasu. Wiec wprowadzam limity i ustanawiam swoje rzeczywiste pole działania wydostaję się poprzez równoległe wyklucia się na plan rzeczywistości. Wtedy się pakuję i wyjeżdżam pomimo wszystkich ogromnych belek przeszkód jakie sobie sama tworzę na swojej własnej drodze. Kieruję się intuicją jak pradawni żeglarze na nieznanych morzach oceanów.. kieruję się legendami oraz baśniami fantastycznymi.. które mieszają się z światem realnym i stają się realne. Zauważam to odkrywam w ukrytej archeologii np że istniały? istnieją wróżki.. tak takie małe latające.. Olbrzymy oraz wszystkie mityczne stwory i że istnieją światy równoległe... i wielka nieskończoność wszechrzeczy materialnej i niematerialnej . Następuje czas przenikania się tych światów.. kiedy zbliżą się do siebie zaczną migotać tak aby nie zniszczyć się poprzez oddziaływanie pola materii .Po prostu połączą się jak bańki mydlane i stworzą wspólną nową rzeczywistość. to nastąpi niebawem . Proces już został rozpoczęty i nie ma odwołania. Jest to program naturalnego prawa boskiego i jest programem stworzonym niezbędnym do przetrwania Życia oraz do jej Ewolucji . Boska Kreacja jest czymś nieskończonym i samowystarczalnym oraz bazuje na różnych planach materialnych i niematerialnych jest wiecznym eksperymentem który nie ma końca i nikt nie zna jego początku. najwyżej może snuć tylko swoje teorie, które prędzej czy później i tak zostaną obalone przez silniejsze teorie które znajdą większą liczbę zwolenników i przytakiwaczy lub wiernych zatrzymanych w cudzym umyśle pojęć.
Kreuje się rzeczywistość z tej energii .
Samokreacja.
Uwięziona jestem w tym ciele ze spuchniętą nogą. Zastanawiam się przyczyny zwichnięcia i nagłego uziemienia . Ląduję z samego rana w pięknych okolicznościach przyrody z nosem przy ziemi i widzę niedopałek wczorajszego cygara i babkę pospolitą wyrastającą z framugi wielkiego okna Domu Ludwiki . Przeszywający ból uświadamia mi tu i teraz .
Lewa noga- Matka jej ból biorę na siebie jej rozpacz codziennego zmagania się z własnym ciałem i to wtedy kiedy zaczynam mieć chęć i nabieram rozpędu i zaczynam działać, robić powoli acz systematycznie tworzę miejsce kreacji obrazów które nie powstały ze względu na mój uraz .
Znowu jestem raczkującym dzieckiem na kolanach przemierzam przestrzeń uświadamiając sobie moją kruchość istnienia i sekund dzielących mnie od skoku pomiędzy wymiarami i tego jak wszystko ulega nagłej zmianie, przechodzę proces samospalenia Feniksa . zbyt dużo skumulowanej nieoddanej światu energii spala mnie , spalam się w niezrealizowaniu i oczekiwaniu na wielki wybuch czegoś co ma nastąpić. Krzyczę i ryczę wewnątrz siebie próbuję porozumieć się z własną duszą która czuję chce się ujawnić wydostać i coś ważnego mi powiedzieć zakomunikować a ja tego nie mam trzymać w sobie.... mam to przekazać światu PODZIELIĆ SIĘ i nie martwić się tym czy ktoś mnie wysłucha bo już wiem że to co ma być przekazane i tak trafi do tych co czekają na to by to usłyszeć . Po prostu muszę to z siebie wypluć. wypluć z siebie tak jak to robią sowy albo koty takie powikłane coś. Z tym że to moje wyplucie to ma być coś pięknego ale co ? sama nie wiem ciągle czegoś szukam w Internecie na oślep sama nie wiem czego jakiejś informacji która poprowadzi mnie dalej. Ten mój niepokój przeprowadził mnie już przez wielkie labirynty wiedzy. Oświeceń było bardzo wiele .. I myślałam , że już wiem , że wszystko jasne .. ale zapominam z czasem o co tak naprawdę chodziło w natłoku informacji i robię pętlę i wracam. Labirynt nie ma końca . Jest ogromny .. ma wiele drzwi za każdymi drzwiami jest tyle fascynujących rzeczy są to pułapki mojego czasu. Wiec wprowadzam limity i ustanawiam swoje rzeczywiste pole działania wydostaję się poprzez równoległe wyklucia się na plan rzeczywistości. Wtedy się pakuję i wyjeżdżam pomimo wszystkich ogromnych belek przeszkód jakie sobie sama tworzę na swojej własnej drodze. Kieruję się intuicją jak pradawni żeglarze na nieznanych morzach oceanów.. kieruję się legendami oraz baśniami fantastycznymi.. które mieszają się z światem realnym i stają się realne. Zauważam to odkrywam w ukrytej archeologii np że istniały? istnieją wróżki.. tak takie małe latające.. Olbrzymy oraz wszystkie mityczne stwory i że istnieją światy równoległe... i wielka nieskończoność wszechrzeczy materialnej i niematerialnej . Następuje czas przenikania się tych światów.. kiedy zbliżą się do siebie zaczną migotać tak aby nie zniszczyć się poprzez oddziaływanie pola materii .Po prostu połączą się jak bańki mydlane i stworzą wspólną nową rzeczywistość. to nastąpi niebawem . Proces już został rozpoczęty i nie ma odwołania. Jest to program naturalnego prawa boskiego i jest programem stworzonym niezbędnym do przetrwania Życia oraz do jej Ewolucji . Boska Kreacja jest czymś nieskończonym i samowystarczalnym oraz bazuje na różnych planach materialnych i niematerialnych jest wiecznym eksperymentem który nie ma końca i nikt nie zna jego początku. najwyżej może snuć tylko swoje teorie, które prędzej czy później i tak zostaną obalone przez silniejsze teorie które znajdą większą liczbę zwolenników i przytakiwaczy lub wiernych zatrzymanych w cudzym umyśle pojęć.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)